Polska
MIKNIK24

Polityka

Spór o ślubowanie sędziego TK. Konstytucjonalista odpowiada Pawłowicz

Prof. Adam Sulikowski zakwestionował argumentację Krystyny Pawłowicz dotyczącą uprawnień prezydenta wobec wybranego sędziego TK.

Redakcja MIKNIK24Udostępnij na Facebooku
Spór o ślubowanie sędziego TK. Konstytucjonalista odpowiada Pawłowicz

Spór o TK obejmuje prezydenta.

Maciej Berek został 4 września wybrany przez Sejm na sędziego Trybunału Konstytucyjnego, jednak Karol Nawrocki dotąd nie przyjął od niego ślubowania. Z Pałacu Prezydenckiego płynęły sygnały, że przy wyborze mogło dojść do niedopełnienia formalności. W sprawie głos zabrała Krystyna Pawłowicz, a jej stanowisko skrytykował konstytucjonalista prof. Adam Sulikowski.

Pawłowicz wskazała przepisy ustawy.

Była sędzia TK przekonywała, że prezydent może odmówić przyjęcia ślubowania od osoby wybranej przez Sejm. W opublikowanym 12 września wpisie odwołała się do przepisów ustawy o statusie sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Zwracała uwagę, że osoba wybrana na stanowisko sędziego składa ślubowanie wobec prezydenta, a stosunek służbowy nawiązuje się dopiero po jego złożeniu.

Prezydent ma czuwać nad Konstytucją.

W argumentacji Pawłowicz art. 126 ust. 2 Konstytucji nakłada na głowę państwa obowiązek samodzielnej oceny przestrzegania prawa przez organy państwa, w tym Sejm. Jej zdaniem ewentualne naruszenie przepisów dotyczących wyboru sędziego zobowiązuje prezydenta do odpowiedniej reakcji. Pawłowicz twierdziła również, że szef TK Święczkowski działa zgodnie z ustawą.

Sulikowski odrzucił taką interpretację.

W rozmowie z „Faktem” ekspert prawa konstytucyjnego podkreślił, że prezydent nie może wybierać sędziów Trybunału według własnego uznania. Odwołał się przy tym do doktryny monopolu, zgodnie z którą to TK jest organem uprawnionym do rozstrzygania o zgodności ustaw z Konstytucją.

Prezydent nie ma władzy sądzenia.

Według Sulikowskiego zapis o czuwaniu nad przestrzeganiem Konstytucji oznacza, że głowa państwa sama jest związana ustawą zasadniczą, ale nie uzyskuje przez to kompetencji do badania konstytucyjności prawa. Takie uprawnienia, zgodnie z zasadą podziału władz, należą do sądów i trybunałów, w tym do Trybunału Konstytucyjnego.

Konstytucjonalista zarzucił Pawłowicz hipokryzję.

Jego zdaniem, gdy zasiadała w Sejmie i należała do większości parlamentarnej, przedstawiała Konstytucję jako podstawę silnej pozycji parlamentu. Sulikowski ocenił, że podobne twierdzenia o samodzielnym prawie prezydenta do kontroli konstytucyjności nie pojawiały się wówczas, a obecna interpretacja może wynikać także z jej stosunku do rządu i politycznego wsparcia udzielanego prezydentowi Nawrockiemu.