Polska
MIKNIK24

Rosja i Ukraina

Atak blisko polskiej granicy. Ukraińscy kierowcy mówią o codziennym zagrożeniu

Po rosyjskim ataku w pobliżu Dorohuska odprawa tirów została wstrzymana. Ukraińscy kierowcy opowiadają o życiu pod ciągłym ostrzałem.

Redakcja MIKNIK24Udostępnij na Facebooku
Atak blisko polskiej granicy. Ukraińscy kierowcy mówią o codziennym zagrożeniu

Kolejka tirów została rozładowana.

Ruch na przejściu granicznym w Dorohusku został czasowo wstrzymany po rosyjskim ataku przeprowadzonym w bezpośredniej bliskości polsko-ukraińskiego przejścia. Opóźnienie w odprawie ciężarówek sięgało 30 godzin, jednak sytuacja stopniowo wróciła do organizacyjnej normy. Michał Deruś, rzecznik Izby Administracji Skarbowej w Lublinie, przekazał Interii, że odprawy odbywają się już normalnie, a czas oczekiwania wynosi około ośmiu godzin.

Kierowcy opisują wojenną codzienność.

Ołeksandr, ukraiński kierowca rozmawiający z Interią na granicy, powiedział, że mieszkańcy jego kraju zdążyli przywyknąć do ataków. Jak zaznaczył, szczególnie trudna sytuacja dotyczy rodzin z dziećmi mieszkających na wschodzie Ukrainy oraz w Kijowie, gdzie zdarzają się dni z powtarzającymi się nalotami dronów i rakiet. Mężczyzna opowiadał, że podczas pobytu w domu rodzina niekiedy nie przesypia całej nocy, ponieważ syreny alarmowe uruchamiają się wielokrotnie.

Ataki dotykają cywilnej infrastruktury.

Siergiej, kolejny kierowca cytowany przez Interię, mówił o uderzeniach w obiekty wykorzystywane przez zwykłych mieszkańców. W jego ocenie rosyjskie działania mają również wywoływać poczucie zagrożenia w państwach europejskich, w tym w Polsce. Kierowca określił takie podejście jako element rosyjskiej polityki i mentalności, przedstawiając je jako próbę zastraszenia Europy.

Dron uderzył w pobliżu przejścia.

W niedzielę, około dwóch kilometrów od granicy z Polską, zaatakowana została lokomotywa pociągu pasażerskiego na trasie w rejonie przejścia Dorohusk-Jagodzin. Nikt nie został ranny, a PKP Intercity poinformowało, że w składzie nie było polskich pasażerów. Według ukraińskich kolei celem mógł być pociąg przewożący europejskich dyplomatów, wśród których znajdowali się były premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson oraz doradca Friedricha Merza, Günter Sautter.

Ogień objął także ciężarówki.

Rzeczniczka MSWiA Karolina Gałecka przekazała, że jeden z dronów trafił w stację paliw w Jagodzinie. Wstępne informacje Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej mówiły natomiast o uderzeniu w dwie ciężarówki znajdujące się około 800 metrów od przejścia; oba pojazdy się zapaliły. Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych poinformowało, że polska przestrzeń powietrzna nie została naruszona.

Mieszkańcy nadal czekają na jasne alarmy.

Po atakach osoby w województwach lubelskim i podkarpackim otrzymały alerty RCB, które odwołano około godziny piątej. Mieszkanka Wólki Okopskiej relacjonowała jednak, że sygnały alarmowe nie były odbierane przez wszystkich, a późniejszy dźwięk syreny wywołał niepewność co do faktycznego zagrożenia. Rząd pracuje nad systemem Cell Broadcastingu, który ma przesyłać komunikaty bezpośrednio na telefony mieszkańców; jego wdrożenie zaplanowano do końca 2026 roku.